Wreszcie u siebie, wreszcie pierwszy skład i bramki
Choć statystyki Michaela w Realu Madryt były bardzo dobre, to jednak brak pewnego miejsca w składzie zaważył o chęci transferu. Niestety, nic nie wyszło ani z transferu do Barcelony, ani z powrotu do Liverpoolu, wobec czego, z braku laku, chęci utrzymania formy i gry, a także powrotu do swej rodzimej ligi, Owen wybrał ofertę Newcastle.
I bardzo szybko się zaaklimatyzował. Mimo kilku drobnych urazów strzelał bramki, miał bardzo dobrą skuteczność. Ba, zaliczył nawet perfekcyjnego hat-tricka (bramka lewą nogą, prawą nogą i głową) w meczu z West Ham.
To co dobre szybko się kończy
Niestety, urazy nie oszczędzały nowego nabytku Newcastle. Mimo, że Mike zawsze był piłkarzem kontuzjogennym, to tak poważna kontuzja nie zdażyła mu się nigdy wcześniej. Złamanie nogi, spowodowało że po zaledwie 10 meczach w pasiastych barwach, wypadł na niemal cały sezon. Niemal, bowiem zagrał potem jeszcze jeden mecz. Gola nie zdobył.
Zbliżały się Mistrzostwa Świata. Michael strzelił bramkę w wygranym meczu z Jamajką, mijając bramkarza. Na Mistrzostwach sztuka pokonania bramkarza rywali mu się nie udała ani razu.
90 sekunda trzeciego meczu grupowego. Anglicy grają ze Szwecją. Owen przy lewym skrzydle podaje do kolegi z zespołu, jednak źle staje i pechowo noga nieprzyjemnie mu się wygina. Pada. Na boisko już na tym Mundialu nie wraca.
Ale, co znacznie gorsze, wypada na znacznie dłużej. Okazało się bowiem, że z powodu zerwania wiązadeł pauzować będzie conajmniej do marca 2007 roku, a więc niemal przez 12 miesięcy.
Kiedy pisałem ten dział, był 11 września 2006 roku. Owen nie pojawił się na boisku, od tamtego czasu. I długo się jeszcze nie pojawi. Długo będzie czekał na kolejnego gola.
Ale czekać warto. Warto, bo choć pech w Newcastle prześladuje najlepszego napastnika reprezentacji Anglii, to jednak są ludzie, którzy go nie opuszczają. Jedna z nich ten dział napisała, inna - właśnie czyta.
autor: Super_Lux







