Wysokie zwycięstwo United ! Owen od 66. minuty.
United pokonuje na Old Trafford Portsmouth 5:0 i zostaje liderem Premiership. Owen wszedł na boisko w 66. minucie.
Manchester United gromi w 25. kolejce Premiership Portsmouth aż 5:0 ! Przed rozpoczęciem spotkania odbyła się minuta ciszy upamiętniająca tragiczny wypadek samolotu z piłkarzami Czerwonych Diabłow w Monachium. Michael Owen spotkanie rozpoczął na ławce rezerwowych, lecz Sir Alex Ferguson dał Michaelowi szanse dopiero od 66. minuty spotkania.
Przez pierwsze minuty piłka była rozgrywana w środku pola i nic ciekawego z tego nie wynikało. Było pare prób z jednej jak i drugiej strony, lecz były one albo niedokładne albo leciały wprost w bramkarzy.
Wkoncu po 40. minutach gry udało się wpakować piłkę do bramki, a uczynił to Wayne Rooney, zdobywając 101. bramkę w Premiership. Zaraz po tym wydarzeniu, dokładnie w 44. minucie Vanden Borre zmylił Jamesa, który nie był w stanie uratować Pompey od straty bramki. Spore zasługi miał w tej akcji Nani.
W 55. minucie spotkania Antonio Valencia zmarnował 100% sytuacje sam na sam, którą otrzymał od Berbatova.
Cztery minuty później padł trzeci gol, który został strzelony przez Michaela Carricka, lecz została uznana jako gol samobójczy, gdyż piłka musnęła nóg Hughesa. Portsmouth ledwo co rozpoczeło grę od połowy znów musiało wyciągać piłkę z siatki. Tym razem strzelcem zostal Dymitar Berbatov, który potężnym strzałem zza pola karnego nie daje szans Jamesowi.
W 66. minucie za Fletchera wchodzi Darron Gibson, za Rooneya wchodzi Mame Biram Diouf a za Berbatova Michael Owen, który dał o sobie znać dopiero w 81. minucie wykonując świetne prostopadłe podanie do Diufa, lecz ten marnuje tą wspaniałą sytuację. Sędzia doliczył 3 minuty, lecz nie zmienił się wynik meczu i zakończył się wynikiem 5:0 dla United.
Manchester United - Portsmouth
Bramki: Rooney 40', Vanden Borre 45' (sam.), Hughes 50' (sam.), Berbatow 62', Wilson 69' (sam.)
Man Utd: Van der Sar - Neville, Brown, Evans, Evra - Valencia, Fletcher (Gibson 66'), Carrick, Nani - Rooney (Diouf 66'), Berbatow (Owen 66')
Portsmouth: James - Vanden Borre (Boateng 61'), Rocha, Wilson, Ben-Haim - Webber, Hughes, Mullins, O'Hara (Yebda 75') - Belhadj, Piquionne (Owusu-Abeyie 67')
dodał: Putek data: 2010-02-06 22:30:13 komentarze: 23 |
Więcej informacji o:
- Manchester United
- Premier League
- Michael Owen
Co do Owena to chyba w czerwcu powinien sie zastanowić czy odpowiada mu (już) w takim wieku regularne siedzenie na ławce, bo wyjsciowej 11tki to on już raczej nie wywalczy - szczególnie po kolejnej bramce Bebratova i to nie byle jakiej a dyspozycja Rooneya w ostatnim miesiącu to juz kosmos. Mógłby śladem Robby'ego Keane'a wyskoczyc gdzies na pół roku pograc sobie regularnie.
Były as defensywy Kanonierów, Paul Merson uważa, że Arsene Wenger popełnił błąd nie kontraktując Michaela Owena, gdy ten był jeszcze na wolnym transferze po wygaśnięciu swojego kontraktu z Newcastle United.
Taką sytuację wykorzystał szybko Sir Alex Ferguson, który za darmo ściągnął do Manchesteru byłego gwiazdora FC Liverpoolu.
Merson twierdzi, że Owen to nadal najlepszy napastnik w lidze angielskiej, co udowodni w zbliżającym się sezonie.
- Myślę, że transfer Michaela Owena to wielki interes dla Manchesteru United. Nie dość, że był do ściągnięcia za darmo, to nie ma lepszego napastnika jeśli chodzi o wykańczanie sytuacji podbramkowych. Wiedząc jak wiele sytuacji tworzy Manchester United każdego tygodnia, możesz być pewien, że będzie zdobywał bramki dla przyjemności na Old Trafford.
- W United będzie miał ogrom okazji i zdobędzie dużo bramek. Jak wiele razy widzisz, gdy dominują niemalże cały mecz? Praktycznie każdego tygodnia mają posiadanie piłki na poziomie 70-80%, ale czasami potrzebują jedynie, by ktoś wepchnął futbolówkę do bramki - i nie ma lepszego w tym rzemiośle od Michaela Owena.
- Właściwie nie mogę uwierzyć, że Arsenal nie był nim zainteresowany, ponieważ to kolejny z tych zespołów, które tworzą sobie wiele szans bramkowych i ich nie wykorzystują. Liverpool to inna bajka, ponieważ to drużyna, która lubi grać z kontrataku, wciągając przeciwnika na swoją połowę. Niemniej jednak sądzę, że Owen byłby świetnym zakupem dla Arsena Wengera.
- Powszechnie uważa się, że jesteś dobrym napastnikiem, jeśli wykorzystujesz jedną na dwie sytuacje. Myślę, że Owen jest jeszcze lepszy, ponieważ wykorzystuje dwie na trzy okazje. W United będzie miał te trzy okazje i zdobędzie bramki - wiem, że może to dziwnie zabrzmieć, ale to dobra wiadomość dla reprezentacji Anglii.
- Wiem, że Fabio Capello nie jest największym fanem jego talentu, ale naprawdę nie potrafię wyobrazić sobie czterech innych, lepszych napastników w Anglii, naprawdę nie potrafię. Jeśli chodzi o kadry selekcjonowane na Mistrzostwa Świata, zawsze zdarzają się niespodzianki, i chociaż dziwnie brzmi to w kontekście jednego z najlepszych napastników, już widzę Michaela podkradającego się tylnymi drzwiami do turnieju w Republice Południowej Afryki.
- Ludzie zawsze mówią o nim jako o zawodniku, który traci na szybkości na ostatnich metrach, ale nie sądzę, by miało to duże znaczenie w United. Wiesz, że United będzie spychał drużynę przeciwną do defensywy, a wówczas całkowita prędkość nie jest tak ważna.
- Wyobrażam sobie jego transfer podobnie jak wzmocnienie Manchesteru w postaci Ole Gunnara Solskjaera - i jak wszyscy wiemy, szybko odnalazł się na Old Trafford i był bardzo popularny wśród kibiców.
- Jeżeli Owen będzie miał szanse podbramkowe, zdobędzie bramki. Będzie robił to z przyjemnością dla Manchesteru United - i wciąż uważam, że to tyczy się również reprezentacji Anglii.
Po wpadce z beniaminkiem Burnley obrońcy trofeum z Manchesteru tym razem pokonali bardzo wysoko na wyjeździe Wigan aż 5:0.
Do przerwy nic jednak nie wskazywało, że podopieczni Sir Alexa Fergusona odniosą tak wysokie zwycięstwo. Po 45 minutach obie jedenastki schodziły do szatni bez zdobyczy bramkowej.
Po zmianie stron goście rozgromili wręcz swoich rywali. Worek z bramkami otworzył Wayne Rooney. Kolejne trafienia dodali Dimitar Berbatow, ponownie Anglik Wayne Rooney, a także inny reprezentant Wyspiarzy Michael Owen i z rzutu wolnego Nani.
Już w 4 minucie Manchester United powinien prowadzić 1:0, a za chwilę 2:0. Najpierw wyśmienitą okazję z 4 metrów miał Darren Fletcher, ale trafił w wychodzącego Chrisa Kirklanda. Po chwili świetną sztuczką techniczną popisał się Bułgar Dimitar Berbatow, który piętką wyłożył futbolówką za polem karnym do Paula Scholes'a, ale ten fatalnie uderzył i bardzo niecelnie.
W 23 minucie Nani dośrodkował w pole karne z lewej strony, a tam był Dimitar Berbatov. Bułgar tym razem strzelił głową, ale tylko w środek bramki. W odpowiedzi z lewej strony do środka zszedł Jason Koumas i strzelił chytrze prawą nogą ale Ben Foster sparował futbolówkę na rzut rożny. Po nim nic nie wyszło.
W 31 minucie znakomitą okazję miał Wayne Rooney. Anglik wpadł w pole karne, nie dał szans obrońcy i uderzył prawą nogą po ziemi mierząc w lewy róg, ale tam Chris Kirkland odbił futbolówkę prawą nogą.
Mimo paru wyśmienitych okazji obie drużyny schodziły do przerwy z bezbramkowym remisem.
W 48 minucie gospodarze mieli rzut wolny z prawej strony. Po dośrodkowaniu lewą nogą w pole karne głową strzelał Paul Scharner, ale po głowie jednego z kolegów futbolówka opuściła murawę obok prawego słupka.
Dobiegła 55 minuta i Manchester United wreszcie wyszedł na prowadzenie. Z prawej strony dośrodkował Antonio Valencia, a w polu karnym do piłki dobrze wyskoczył Wayne Rooney strzelając skutecznie głową.
Wigan piorunująco mógł odpowiedzieć chwilę później. Po zagraniu z lewej strony głową strzelał Hugo Rodallega, a Ben Foster chwycił futbolówkę, ale później mądrze ją wyrzucił przed siebie, bo mógł wpaść z nią do własnej bramki. Na dobitkę nie było jednak nikogo.
W szybkiej odpowiedzi Manchester United strzelił drugą bramkę. Po ładnej akcji Berbatov, Rooney, Scholes, Bułgar znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem Chrisem Kirklandem. Najpierw podbił sobie przed nim futbolówkę, a później uderzył już tylko do pustej bramki.
W 63 minucie Czerwone Diabły prowadziły już 3:0. Tym razem piłkę na środku otrzymał Dimitar Berbatov. Następnie zagrał na prawą stronę do Wayne'a Rooneya. Anglik przygotował sobie pozycję do strzału, a następnie po uderzeniu prawą nogą i małym rykoszecie uderzył celnie w lewy róg.
W 75 minucie piłkę na 30 metrze przejął rezerwowy Darron Gibson. Od razu mocno kropnął prawą nogą, ale Chris Kirkland miał ogromne szczęściem ze było to w środek bramki. Dobiegła 85 minuta i Manchester United prowadził już 4:0. Futbolówkę na lewej stronie otrzymał Michael Owen, a następnie uderzył celnie lewą nogą.
Po drugiej stronie z kolei przed okazją strzelenia bramki na otarcie łez stanął Scott Sinclair, ale uderzył tylko w słupek z prawej strony. W odpowiedzi w doliczonym czasie gry wynik 5:0 ustalił Nani, który bardzo dobrze przymierzył prawą nogą z rzutu wolnego.
Wigan Athletic - Manchester United 0:5 (0:0)
Bramki: Rooney 56' 65', Berbatow 58', Owen 85', Nani 90'
Żółte kartki:
Wigan: Rodallega 76', Scharner 90'
Man Utd: Scholes 19', Evra 49'
Wigan: Kirkland - Melchiot, Scharner, Bramble, Figueroa - N'Zogbia (Scotland 73'), Thomas, Diame (McCarthy 74'), Koumas (Sinclair 62') - Gomez, Rodallega.
Man Utd: Foster - Neville, Evans (O'Shea 72'), Vidić, Evra - Valencia, Fletcher, Scholes (Gibson 72'), Nani - Rooney (Owen 72'), Berbatow.
Według dziennikarzy Manchester Evening News, Michael Owen zasłużył na ocenę za mecz: 8/10
W ramach 10 kolejki Premier League, Manchester United zagrał na Anfield Road z Liverpoolem.
Wynik zakończył się dwubramkowym zwycięstwem "The Reds" po bramkach Fernando Torresa i N'Goga.
Michael Owen zasiadł na ławce rezerwowych i wszedł na boisko za Berbatowa w 74 minucie spotkania. Wejściu byłego gwiazdora Liverpoolu towarzyszyły gwizdy kibiców.
Pierwsza połowa spotkania nie przyniosła bramek, chociaż już w 3 minucie spotkania piłkę w siatce umieścił Rooney. Anglik był jednak na pozycji spalonej.
Z drugiej strony, w 17 minucie meczu sam na sam z Van Der Saarem był Kuyt. W tej sytuacji górą był jednak bramkarz gości.
W drugiej połowie spotkania Liverpool dwa razy pokonywał Holendra.
Pierwsza bramka padła w 65 minucie, kiedy to na listę strzelców wpisał się Fernando Torres. Hiszpan po świetnym, prostopadłym podaniu Benayouna, mocnym strzałem wyprowadził gospodarzy na prowadzenie.1:0.
W 74 minucie spotkania Anfield Road zaczęło "buczeć". Na boisku pojawił się Michael Owen i zmienił Dymitara Berbatowa. Odtąd każde dotknięcie piłki przez Michaela Owena spotykało się z chłodną reakcją fanów "The Reds".
W 83 minucie spotkania Owen mógł jednak przyczynić się do uciszenia Anfield Road. Po przepychance w polu karnym Anglik zagrał do Valenci, który mocnym strzałem trafił jednak tylko w poprzeczkę bramki pilnowanej przez Reine.
Dzięki Owenowi gorąco zrobiło się w 87 minucie meczu, kiedy to po zagraniu Rooneya, były napastnik Liverpoolu został sfaulowany przez Carraghera. Owen w tej sytuacji wychodził na pozycję "sam na sam" z bramkarzem więc Carragher powinien zobaczyć za to zagranie nie żółtą, a czerwoną kartkę.
Kolejne kilka minut przyniosły dwie czerwone kartki, pierwszą dostał Nemanja Vidic, zaś drugą Javier Mascherano.
Ostatnie minuty spotkania przyniosły potężny napór Manchesteru United na bramkę Reiny. "Czerwone Diabły" co zrozumiałe, postawiły wszystko na jedną kartę i zostali "dobici" przez N'Goga, który celnym strzałem w prawy róg bramki nie dał szans Van Der Saarowi.2:0.
Liverpool: Reina - Johnson, Carragher, Agger, Insua - Mascherano, Lucas, Aurelio, Benayoun, Kuyt, Torres.
Rezerwa: Cavalieri, Woronin, Babel, N'gog, Spearing, Degen, Skrtel.
Manchester United: Van der Sar, O'Shea, Ferdinand, Vidic, Evra, Valencia, Carrick, Scholes, Giggs, Berbatov, Rooney.
Rezerwa: Foster, Neville, Owen, Anderson, Nani, Fabio Da Silva, Jonathan Evans.
W ramach 10 kolejki Premier League, Manchester United zagrał na Anfield Road z Liverpoolem.
Wynik zakończył się dwubramkowym zwycięstwem "The Reds" po bramkach Fernando Torresa i N'Goga.
Michael Owen zasiadł na ławce rezerwowych i wszedł na boisko za Berbatowa w 74 minucie spotkania. Wejściu byłego gwiazdora Liverpoolu towarzyszyły gwizdy kibiców.
Pierwsza połowa spotkania nie przyniosła bramek, chociaż już w 3 minucie spotkania piłkę w siatce umieścił Rooney. Anglik był jednak na pozycji spalonej.
Z drugiej strony, w 17 minucie meczu sam na sam z Van Der Saarem był Kuyt. W tej sytuacji górą był jednak bramkarz gości.
W drugiej połowie spotkania Liverpool dwa razy pokonywał Holendra.
Pierwsza bramka padła w 65 minucie, kiedy to na listę strzelców wpisał się Fernando Torres. Hiszpan po świetnym, prostopadłym podaniu Benayouna, mocnym strzałem wyprowadził gospodarzy na prowadzenie.1:0.
W 74 minucie spotkania Anfield Road zaczęło "buczeć". Na boisku pojawił się Michael Owen i zmienił Dymitara Berbatowa. Odtąd każde dotknięcie piłki przez Michaela Owena spotykało się z chłodną reakcją fanów "The Reds".
W 83 minucie spotkania Owen mógł jednak przyczynić się do uciszenia Anfield Road. Po przepychance w polu karnym Anglik zagrał do Valenci, który mocnym strzałem trafił jednak tylko w poprzeczkę bramki pilnowanej przez Reine.
Dzięki Owenowi gorąco zrobiło się w 87 minucie meczu, kiedy to po zagraniu Rooneya, były napastnik Liverpoolu został sfaulowany przez Carraghera. Owen w tej sytuacji wychodził na pozycję "sam na sam" z bramkarzem więc Carragher powinien zobaczyć za to zagranie nie żółtą, a czerwoną kartkę.
Kolejne kilka minut przyniosły dwie czerwone kartki, pierwszą dostał Nemanja Vidic, zaś drugą Javier Mascherano.
Ostatnie minuty spotkania przyniosły potężny napór Manchesteru United na bramkę Reiny. "Czerwone Diabły" co zrozumiałe, postawiły wszystko na jedną kartę i zostali "dobici" przez N'Goga, który celnym strzałem w prawy róg bramki nie dał szans Van Der Saarowi.2:0.
Liverpool: Reina - Johnson, Carragher, Agger, Insua - Mascherano, Lucas, Aurelio, Benayoun, Kuyt, Torres.
Rezerwa: Cavalieri, Woronin, Babel, N'gog, Spearing, Degen, Skrtel.
Manchester United: Van der Sar, O'Shea, Ferdinand, Vidic, Evra, Valencia, Carrick, Scholes, Giggs, Berbatov, Rooney.
Rezerwa: Foster, Neville, Owen, Anderson, Nani, Fabio Da Silva, Jonathan Evans.









