3 punkty Manchesteru, brak Owena.
Dziś nie było dane Michaelowi dotknąć piłki. 90 minut Owena na ławce rezerwowych.
Emocje sięgnęły zenitu na White Hart Lane bardzo szybko, bo już w 50 sekundzie spotkania do bramki 'Czerwonych Diabłów' trafił Jermain Defoe, po pięknym strzale z przewrotki.
Na odrobienie strat szanse w 3 minucie miał już Darren Fletcher, Szkot uderzył z woleja, jednak świetnym bramkarskim refleksem popisał się Carlo Cudicini.
Emocje stale rosły, jednak na kolejną bramkę musieliśmy czekać do 25. minuty.
W 25. minucie Berbatow został sfaulowany przed polem karnym Tottenhamu Hotspur. Do piłki podeszło dwóch zawodników: Anglik Wayne Rooney, oraz Walijczyk Ryan Giggs. Futbolówkę uderzył ten drugi, precyzyjnie i po chwili Cudicini wyjmował piłkę z siatki.
Zaledwie pięć minut później 'Czerwone Diabły' zgotowały piekło 'Kogutom' pod ich polem karnym. Najpierw sytuacji sam na sam nie wykorzystał Wayne Rooney, po czym dwukrotnie spudłował Dymitar Berbatow.
41. minuta była minutą Andersona, który polował na bramkę ponad dwa lata. Po zablokowanym strzale Scholesa, Brazylijczyk poprawił nie do obrony, Carlo Cudicini nie miał szans, przy tym uderzeniu z lewej nogi.
Druga połowa zaczęła się podobnie jak pierwsza. Groźna akcja Tottenhamu, Jermaine Jenas odegrał świetnie piłkę do Robbiego Keane'a, i tylko znakomita interwencja Serba Nemanji Vidica uratowała wynik.
W 78. minucie Manchester United wyprowadził diabelski kontratak, do Wayne'a Rooney'a zagrał Darren Fletcher, i Wazza z ogromną łatwością ominął Huttona, i posłał piłkę do siatki.
Tottenham Hotspur - Manchester United 1:3 (1:2)
Bramki: Defoe 1' - Giggs 25', Anderson 41', Rooney 78'
Żółte kartki:
Tottenham: Palacios 24', King 52', Jenas 73'
Man United: Vidić 45', Scholes 51' 59'
Czerwona kartka:
Man United: Scholes 59'
Tottenham: Cudicini - Corluka (Hutton 69'), Bassong, King, Assou-Ekotto - Lennon, Huddlestone, Palacios (Jenas 46'), Keane (Kranjcar 72') - Crouch, Defoe
Man Utd: Foster - O'Shea, Ferdinand, Vidić, Evra - Fletcher, Scholes, Anderson (Nani 81') - Giggs, Rooney, Berbatow (Carrick 62')
Kolejny mecz, w którym nie zobaczyliśmy Mike'a na murawie. Dziwi jego absencja, ponieważ Dimitar Berbatow gra poniżej krytyki.
Jeżeli nie zobaczymy Mike'a od pierwszych minut we wtorkowym meczu w Lidze Mistrzów z Besiktasem, to najwyższa pora zacząć się martwić o jego sytuacje w klubie...
dodał: Owen1011 data: 2009-09-12 22:22:35 komentarze: 17 |
Więcej informacji o:
- Michael Owen
- Premier League
- Sir Alex Ferguson
- Manchester United
A właśnie nie, prócz tej jego straty, jego gra była całkiem całkiem, miał pare okazji do strzelenia bramki oraz dobrze rozgrywał piłke w środku pola. Oglądałem wczoraj ten mecz, i jak dla mnie grał pozytywnie.
jedyne co mu wychodzileo to chwilowe przetrzymanie pilki w srodku pola i podanie/ewentualnie strata...
Berba ma role w Manchesterze "tego wysokiego" (patrzac przez analogie do repe. Anglii) tylko on gra slabo głową i jest bezproduktywny, swietnie moim zdaniem komponowalby sie atak Owen-Rooney, wystarczy przypomniec jeden ich wystep z Valencia, wygladalo to swietnie, a ponadto teraz juz po takim "lekkim ograniu" Mike'a bylby on tez skuteczny...
Michael Owen ciekawe czy zagra odpoczątku z Beskitazem o Lige mistrzów a jak nie to ja niwiem









